To jazz daleki od amerykańskiego pierwowzoru, ale bliski europejskiej klasyce. Fresu, Galliano i Lundgren wykonują własne kompozycje, czasem sięgają po standardy jak "La Vie en Rose" z repertuaru Edith Piaf lub ludowe tematy, jak szwedzki taniec "Daniels Farfars Lat". Zniewalają słuchaczy łagodnością harmonii i chociaż ich muzyka mieni się barwami tylko trzech, czterech instrumentów, to znajdziemy tu różne kolory emocji: radość ze wspólnego muzykowania, zadumę i tęsknotę.
Na "Mare Nostrum IV" nie ma wirtuozerskich popisów, jest dbałość o piękne współbrzmienie, o komfort w gronie przyjaciół i artystyczny efekt. To muzyka do słuchania wieczorem, ale wyobrażam sobie także odpoczynek przy niej ze słuchawkami na uszach i pięknymi widokami wokół.
Marek Dusza (AUDIO)